Tato!

Pierwsze słowo Modlitwy Pańskiej. Dlaczego tak zaczyna się modlitwa, którą podyktował sam Jezus? Jest przecież tyle innych imion Boga!

Uwaga wstępna. Po polsku modlimy się „Ojcze nasz”. Jest parę argumentów za tym, żeby właśnie tak tłumaczyć to słowo. Pamiętajmy jednak, że język się zmienia. Ile osób zwraca się dziś do rodziców „ojcze” i „matko”? To trochę chłodne i oficjalne, prawda? Język się zmienił, tłumaczenie modlitwy zostało. Piszę „tato”, bo właśnie tak sama zwracam się do swojego taty.

Co krzyczy czterolatek, który zgubił się w supermarkecie? Taaaaaaaaatooooooooo!
A kiedy nie potrafi przenieść ciężkiego przedmiotu, zawiązać buta?
A kiedy spadnie z roweru?
Kiedy skonstruuje fantastyczny domek z kartonu i koców?
Kiedy zobaczy coś fascynującego?
Kiedy zobaczy budkę z lodami?
Tato, tato, tato, tato, tato!

Tata jest bliski, tata się troszczy, przy tacie jesteśmy bezpieczni.

A przynajmniej powinno tak być. Nasi tatowie nie są idealni. Mają wiele wspaniałych cech, ale też wiele wad i często po prostu nie potrafią okazywać miłości, jaką nas darzą. Sami są pogubieni. I oni potrzebują taty doskonałego. Mamy takiego Tatę. O tym mówią dalsze słowa Modlitwy Pańskiej: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Nie znam teologicznej interpretacji tych słów. Dla mnie znaczą jedno: jest w niebie, czyli w świecie doskonałym, gdzie nie ma już cierpienia i płaczu, gdzie miłość jest doskonała. Tata, który jest w niebie, to Tata, któremu nic nie brakuje. Ten tata nie rani niechcący ani z premedytacją, ten tata nie zawodzi zaufania, ten tata nie wstydzi się przytulać i okazywać miłości. Ten tata nie ma ważniejszych rzeczy na głowie. Ten tata widzi zło w nas, ale nie potępia, tylko wyciąga rękę, by uratować. Ten tata widzi dobro w nas i widzi nasze starania. Ten tata kocha i nic nie jest w stanie tego zmienić.

Tata.

Pierwsze słowo Modlitwy Pańskiej. Pierwsze i chyba najważniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.