Krucho z nami będzie

Krucho z nami będzie bez wartości. „Ty masz swoją wizję, ja mam swoją, nie obchodzi mnie, co ktoś myśli. Niech każdy żyje po swojemu, dopóki nie wkracza w moją przestrzeń” – często można usłyszeć takie stwierdzenia. Może kupujemy sobie nimi trochę spokoju. Ale czy zastanawiamy się, jaką cenę przyjdzie nam zapłacić?

Własny ogródek?

Przede wszystkim, jaką mam gwarancję, że drugi uszanuje moją przestrzeń, skoro nie wiem, jakie wartości wyznaje? Zakładam, że przyjmuje on tę samą zasadę: „dbam o własny ogródek i nie roszczę sobie prawa do ogródków innych ludzi”. Jednak skoro wierzę, że każdy może wyznawać dowolne wartości, to muszę zgodzić się na to, że ktoś będzie wyznawał zasadę: „jeśli podoba mi się ogródek sąsiada, mam prawo sobie go przywłaszczyć”. To boli, kiedy upuszczam portfel, a widzący to przechodzień nie próbuje mi go zwrócić, lecz przywłaszcza sobie jego zawartość. Boli jeszcze bardziej, kiedy jedno państwo rości sobie pretensje do terytorium drugiego państwa. Wszyscy czujemy wtedy, że coś jest nie tak na poziomie wyznawanych wartości. „Jak można!” – oburzamy się i kręcimy głowami.

Z jednej strony tęsknimy za indywidualizmem, chcemy świętego spokoju i nie zamierzamy angażować się w życie społeczne. Z drugiej strony chcemy, aby pewne wartości były wyznawane powszechnie. Można to dostrzec po naszych reakcjach na zachowania naruszające pewne ogólnie przyjęte zasady. „Przecież tak SIĘ nie robi. Tak nie wolno”. Takie postawy pokazują, że jednak zakładamy istnienie pewnych praw, które muszą być wyznawane przez wszystkich członków społeczeństwa. Jednak aby osiągnąć ten cel, potrzebne jest wychowanie do wartości. O wartościach trzeba uczyć, przestrzegania zasad trzeba wymagać od siebie i innych. To ciężka praca. A tej niestety często nie chce nam się podjąć. Lubimy święty spokoj, zakładamy, że to inni zajmą się wychowaniem. Ale jak mówi mądre powiedzenie: „To, że nie interesujesz się polityką, nie znaczy, że polityka nie zainteresuje się tobą”. Nie angażując się w pracę na polu wartości, ryzykujemy, że nie będą one przestrzegane. A historia pokazuje, jak destrukcyjne w skutkach bywa takie zaniedbanie.

Prawo to za mało

Kodyfikacja zasad to ważny krok mający zapewnić przestrzeganie podstawowych wartości. Nie jest to jednak krok wystarczający. Nic nie da prawo, jeśli ludzie nie będą wartości traktować jako własnych. Traktaty, układy i unie nie dadzą nic, jeśli ludzie je tworzący nie będą przesiąknięci wartościami. Prawo ma chronić wartości uprzednio wyznawane przez społeczeństwo. Dlatego niezbędne jest systematyczne wychowanie do wartości. Często mylimy je jednak z wychowaniem do przestrzegania prawa. Tymczasem chodzi o głęboką przemianę w sferze przeżywania wartości przez człowieka. Mocne osadzenie na fundamencie wartości sprawia, że egzekwowanie prawa nie wymaga zewnętrznej kontroli. Ludzie po prostu myślą i żyją według wartości. W takim społeczeństwie można czuć się bezpiecznie, a relacje budować z ufnością.

Czy nie w takim świecie chcielibyśmy żyć?
W świecie, w którym nikt nie milczy, gdy łamane są prawa człowieka.
W świecie, w którym prawa rozumu chronią przed propagandą i ideologiami.
W świecie wzajemnego szacunku i gotowości na zrozumienie tego, co inne.
W świecie uczciwości i sprawiedliwości.

Pamiętajmy więc, że każdy z nas odpowiedzialny jest za budowanie takiego świata. Nikt tego za nas nie zrobi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.