Heidegger o przyczynach niewiary

Co współczesnemu człowiekowi przeszkadza wierzyć w Boga?

Odpowiedź jest na pewno złożona. Dziś rzucę tylko jedną myśl, którą znalazłam u Martina Heideggera. W książce Holzwege komentuje słynny tekst Nietzschego o człowieku oszalałym, który z latarnią w ręku podchodzi do stojących na rynku ateistów i wytyka im, że ich ateizm jest dziełem niedokończonym, bo nadal żyją według zasad stworzonych przez świat wiary (np. wyznają te same wartości). Heidegger podkreśla różnicę między niewiarą tłumu, a niewiarą człowieka oszalałego (pełniącego w tekście rolę mędrca), stwierdzając, że ateizm tłumu wynika z tego, że stracili oni samą możliwość wiary, że nie potrafią Boga szukać. Przyczyną jest to, że nie potrafią już myśleć. Zamiast myśleć, zanurzają się w gadaninę, powierzchowność i brak autentyczności.

Dlaczego brak myślenia i gadanina nie pozwalają dostrzec Boga?

U Heideggera myślenie jest ściśle związanie z odkrywaniem prawdy bycia i wyzwalaniem się spod panowania nieautentyczności symbolizowanej przez „Się” (to nie ja coś robię, nie ja myślę, działam, chcę, ale „się robi”, „się myśli”, „się chce”). Człowiek zanurzony w krzyku otaczającej go rzeczywistości nie potrafi trwać w otwarciu i ciszy. Cisza nie krzyczy. Cisza wymaga myślenia i stawiania pytań. Wymaga też cierpliwości w czekaniu na odpowiedź.

Ks. Tomas Halik w jednej ze swoich książek opowiada o napisie, jaki odkrył na murze w Pradze:
„Bóg jest odpowiedzią” – głosiło hasło.
Ktoś dopisał: „Ale jakie było pytanie?”

Jeśli nie zadamy pytania, nie zwrócimy uwagi na odpowiedź. Pytanie jest tu oczywiście tylko symbolem. Co oznacza? Może chodzi o otwartość na to, co nas przekracza, a czego (jeszcze) nie rozumiemy? Może chodzi o gotowość na przyjęcie nieznanego, o wyzwalanie się od stereotypów i utartych ścieżek, o zadawanie trudnych życiowych pytań bez próby natychmiastowego znalezienia jakiejkolwiek odpowiedzi? Może chodzi o myślenie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *