„Są w języku ludzkim takie słowa, od rozumienia których zależy często całe życie człowieka. Jeśli słowa te człowiek źle zrozumie, jego życie idzie błędnymi ścieżkami. Jeśli je dobrze rozumie, rozumie nie tylko siebie, ale również coś z tajemnicy Boga”
Józef Tischner
– homilia w kościele sióstr klarysek w Starym Sączu, Boże Narodzenie 1984
Za jedno z takich słów Tischner uznał „miłość”. Nietrudno się nie zgodzić. Ale jak zrozumieć słowo, które mieści w sobie tak wiele? Inna jest miłość matki do dziecka, inna dziecka do matki, jeszcze inna miłość między kobietą i mężczyzną, miłość do ojczyzny, miłość przyjaciół… Można zaobserwować dużą rozbieżność w rozumieniu miłości przez ludzi. Dla jednych to emocjonalne uniesienie, dla innych silna więź lub gotowość do poświęceń. Są też tacy, którzy tego pytania sobie nie zadają. A przecież – jak mówi Tischner – od rozumienia tego słowa zależy całe życie.
Tischner przywołuje Platońską wizję miłości, która dąży do coraz większego piękna. Wspina się od dostrzegania pięknych osób aż po piękno samo w sobie. W taką wizję miłości wpisany jest moment niewierności – człowiek porzuca piękno mniejsze w imię piękna większego. Taka miłość jest niestała i kapryśna. Tischner mówi o „postawie artystycznej” w stosunku do drugiego człowieka – ludzie dostrzegają piękno w sobie nawzajem, ale kiedy uznają, że piękno zniknęło, odchodzą w poszukiwaniu innego.
Takiej postawie przeciwstawia się wizja biblijna. Bóg woła człowieka po imieniu: Adamie, Abrahamie, Mojżeszu, Maryjo, Piotrze. Różne są odpowiedzi człowieka, ale wezwanie po imieniu wskazuje, że człowiek został wybrany. Nie na podstawie piękna – biblijne historie pokazują, że Bóg przychodzi do człowieka w jego słabości, brzydocie, zagubieniu. Biblijna miłość rozumiana jest jako wybranie, które przychodzi, aby ocalić.
Ten, kto został wybrany, sam również może wybierać. Najpierw: wybierając Boga. Następnie: kochając innych. Na tak rozumianej miłości można się oprzeć, takiej miłości można zaufać, ponieważ taka miłość nie opiera się na krótkotrwałym zmysłowym czy emocjonalnym podziwie, ale na decyzji woli. Tak rodzi się wierność, czyli więź oparta na wciąż ponawianym wyborze.
W słowie „miłość” odbija się nie tylko Bóg, ale też człowiek. Patrzymy na Boga przez historię Jego miłości – wiernej, ocalającej, tworzącej piękno. Również na człowieka można patrzeć przez pryzmat jego miłości. Jaka jest nasza miłość? Wierna, wybierająca drugiego nie za jego zasługi, lecz pomimo wszystko? Czy nasza miłość ocala?
